Więzienie za niepłacenie alimentów

Niepłacenie alimentów może grozić więzieniem.  Chociaż nie lubię pisać dwa raz na jeden temat, jednakże przydarzyła się doskonała okazja, aby kolejny raz wspomnieć właśnie o obowiązku alimentacyjnym. Szczególnie, że niektórym może grozić więzienie za niepłacenie alimentów. Powodem jest projekt Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który zaostrza możliwość karania za ich nieuiszczanie.

O projekcie ustawy o groźbie więzienia za niepłacenie alimentów było głośno już kilka miesięcy temu. Przychodzą do mnie czasem klienci twierdzący, że ustawa została już uchwalona, a oni za chwilę zostaną „wsadzeni” do więzienia za niepłacenie alimentów. Nie jest do prawda. Tak jak w przypadku ustawy prezydenckiej dotyczącej „frankowiczów”, o tym może przy innej okazji, ta ustawa znajduje się we wczesnym stadium procesu legislacyjnego. Właściwie to nie jest ustawa, a zmiana jednego artykułu. Nie nazwę tego, z racji zawodu, medialną burzą w szklance wody, ale przejdę do szczegółów.

Jaka jest obecna legislacja w sprawie niepłacenia alimentów?

Dzisiejsze brzmienie art. 209 § 1 kodeksu karnego karze, maksymalnie więzieniem do lat dwóch, osobę, która uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim z mocy ustawy lub orzeczenia sądowego utrzymania najbliższej osoby lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych życiowych potrzeb. Projekt rządowy przewiduje nowe brzmienie art. 209 § 1  kk:

Kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową, jeżeli łączna wysokość powstałych z tego tytułu zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Na podstawie takiego brzmienia tej normy prawnej znikają, przynajmniej w formie podstawowej tego przestępstwa, będącego występkiem, przesłanki „uporczywości” i „niemożności zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych”. Ta druga przesłanka pojawia się w kwalifikowanej wersji tego przestępstwa, czyli w art. 209 § 2 kodeksu karnego.

 

Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

 

 

Czy represje sprawią, że mniej rodziców zaprzestanie płacenia alimentów?

Taka koncepcja rozwiązania sprawy niepłacenia alimentów związana jest myślą prawniczą, dotyczącą prawa karnego, popieraną przez niektórych polskich polityków, której jednym z twórców w polskiej rzeczywistości był między innymi doktor Janusz Kochanowski (zginął w katastrofie TU-154 w Smoleńsku, był Rzecznikiem Praw Obywatelskich). Ewentualne represje (często bardzo duże), związane z łamaniem prawa, mają chronić jego przestrzeganie (to tak w największym skrócie). Stąd w tym przypadku mamy do czynienia z zagrożeniem więzieniem (do roku) osobom, które nie tak jak w obecnym rozwiązaniu, nie płacą alimentów uporczywie, a tylko przez trzy pełne okresy, a także odpadła kwestia związana z zaspokajaniem podstawowych potrzeb życiowych.

Niepłacenie alimentów grozi więzieniem

Na podstawie tych rozwiązań „łatwiej” będzie skazać niepłacącego alimenty z powodu straty pracy czy niewypłacalności obecnego pracodawcy, do więzienia. Dobrze przecież wiemy, że niektórzy rodzice znajdują się „na wojennej ścieżce” pomimo rozwodu czy załatwienia wszystkich możliwych punktów spornych orzeczeniami sądów. Po miłości przyszła nienawiść. Dlatego można podejrzewać, że nie raz zawistny były małżonek bądź małżonka „uderzą” w „alimenciarza” takim postępowaniem, aby ukarać za „straconą młodość” lub „nieudane życie”.

Czy będzie możliwość zgłoszenia niemożności płacenia alimentów?

Przy takim rozwiązaniu, proponowanym przez rząd, należałoby rozważyć możliwość zgłoszenia niemożliwość uiszczenia alimentów do odpowiednich organów publicznych (na przykład Ośrodków Pomocy Społecznych), w celu pomocy rodzicowi zobowiązanemu alimentacyjnie. Przecież każdy człowiek może znaleźć się w trudnej sytuacji życiowej (brak pensji zdarza się w każdym przedsiębiorstwie prywatnych w przypadku dekoniunktury). Oczywiście po jej udokumentowaniu. Wiadomo przecież, że alimenciarz w więzieniu to nadal niepłacone alimenty. Obecna wysokość dochodów na osobę (725 złotych), umożliwiających uzyskanie pieniędzy z Funduszu Alimentacyjnego, jest praktycznie poniżej tego, co zarabia samotna matka jednego dziecka zatrudniona na umowę o pracę za stawką minimalną (dwa tysiące brutto). A więzień pracy nie dostanie, bo praca w zakładzie karnym to nagroda.

Czy można obniżyć alimenty?

Dla płacących obecnie alimenty, które przewyższają ich możliwości finansowe widzę teraz jedno rozwiązanie. Jest nim pozew o obniżenie alimentów. Pozew taki składa się do sądów rejonowych właściwych miejscowo ze względu na miejsce zamieszkania uprawnionego do uzyskania alimentów. Pomoc w takiej sytuacji z pewnością udzieli najbliższy radca prawny bądź adwokat. Warto złożyć taki pozew jeszcze przed wejściem w życie rozwiązań proponowanych przez Ministra Sprawiedliwości, bo nie można przecież liczyć, że każdego alimenciarza ominie kara, bo stać go będzie, w ciągu trzydziestu dni od pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego, czyli na etapie postępowania przygotowawczego (śledztwa), do uiszczenia wszystkich zaległych alimentów. Na podstawie proponowanych brzmień art. 209 § § 5 i 6 kk.