Sprzedaż telefoniczna czyli konsument kontra telemarketer

Dzwoniący telefon. To rzecz, którą czasami lubimy, a czasami nienawidzimy. Jeżeli numer jest nieznany albo zastrzeżony przychodzi do nas szybkie pytanie. Kto taki do nas dzwoni? Czasami jest to telemarketer i sprzedaż telefoniczna. 

 

Sprzedaż telefoniczna nie jest mi obca. W swoim życiu zawodowym miałem przyjemność pracować w charakterze telemarketera. Były to piękne czasy studiów. Osoby dzwoniące do mnie obecnie i chcące sprzedać swoje produkty to także osoby na początku swojej kariery zawodowej. Wymiana osób pracujących w tej branży jest tak wielka, że ciężko o doświadczonego telemarketera znającego przepisy dotyczące sprzedaży na odległość. Wszystko jest w porządku do czasu, gdy telemarketer nie działa jasno przeciwko interesom osoby, z którą rozmawia. Wówczas takie działanie można próbować zakwalifikować jako działanie z art. 286 kk (w przypadku spraw małej wagi byłby to art. 286 § 3 kodeksu karnego).

Umowa sprzedaży, której nie było?

W ciągu ostatnich kilku tygodni zdarzyły mi się sprawy dotyczące firmy z Radomia, z ulicy 1905 roku (nie będę podawał nazwy, bo jest ona szeroko dostępna także na portalach społecznościowych), która miała zawierać przez telefon umowy sprzedaży (czasami są one przedstawiane jako umowy dostawy próbek produktów) między innymi bielizny damskiej. Przypadki te są o tyle dziwne, że nie mają jednego schematu działania. Raz firma wysłała coś do klientki, raz nic nie wysyłała. W sumie zawsze występuje próba windykacji ponad stu złotych „długu” wynikającego z przeprowadzonej kilka miesięcy wcześniej rozmowy telefonicznej.

Konsument i sprzedaż telefoniczna

Ustawy chroniące konsumentów

Warto przy tej okazji pamiętać, że przed wejściem w życie ustawy z dnia 30 maja 2014 roku (zaczęła ona obowiązywać 25 grudnia 2014 roku) w polskim prawie istniały dwie ustawy chroniące konsumentów przed opisanymi przeze mnie powyżej działaniami. Pierwszą z nich była ustawa z dnia 27 lipca 2002 roku o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, drugą była ustawa z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. W tej drugiej uregulowany był termin dziesięciodniowy do odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa, jednakże należy pamiętać, że sama rozmowa telefoniczna nie wystarczała do uznania, że umowa została zawarta. Umowa sprzedaży rzeczy (przede wszystkim rzeczy ruchomej) zobowiązuje sprzedawcę do wydania rzeczy, czyli do wydania konsumentowi, w omawianym przypadku bielizny damskiej. Termin dziesięciodniowy liczył się od dnia wydania przedmiotu zobowiązania Nie może dojść, zatem do sytuacji, gdy umowa ta, chociaż zawarta pociąga za sobą zobowiązanie tylko konsumenta do zapłacenia za towar, którego nie otrzymał. Taka okoliczność została zawarta w klauzulach abuzywnych, a art. 385³ kodeksu cywilnego, a ich stosowanie przez przedsiębiorcę może doprowadzić między innymi do żądań odszkodowawczych ze strony konsumenta.

Konsument i sprzedaż telefoniczna

Obecny stan prawny

W obecnym stanie prawnym (od 25 grudnia 2014 roku) działania przedsiębiorcy zakończone zawarciem umowy z konsumentem, na podstawie art. 14 ust. 1 ustawy o prawach konsumenta, muszą się zakończyć przedstawieniem informacji o głównych założeniach umowy, na papierze, ewentualnie, za zgodą konsumenta na innym nośniku. Taką samą wersję, czyli głównie papierową, na podstawie art. 15 ust. 1 ww. ustawy, ma mieć dokument umowy lub inny dokument potwierdzający jej zawarcie. Konsument w obecnym stanie prawnym chroniony jest w sposób wystarczający. Czego nie można napisać o czasach przed wejściem obecnej ustawy w życie.

Podstawową radą dla osób, które otrzymały wezwania windykacyjne z osławionej firmy z Radomia, a nie otrzymały (a następnie nie zatrzymały) żadnych przedmiotów od tej firmy, jest niepłacenie kwoty przedstawionej w wezwaniu i skonsultowanie się z radcą prawnym, adwokatem albo powiatowym (miejskim) rzecznikiem konsumentów. Samo zapłacenie żądanej kwoty może nie zakończyć kwestii umowy z radomską firmą, a prawdopodobnie doprowadzi do eskalacji jej żądań i pojawienia się kolejnych wezwań.