Niezgodne z prawem zajęcie wierzytelności, czyli jak się ochronić

Zgłosiła się do mnie ostatnio osoba, która otrzymała dziwne pismo od komornika. Zostało ono zatytułowane „zajęcie wierzytelności”, a oprócz danych adresowych osoby, która je otrzymała dotyczyła ludzi i instytucji kompletnie jej nieznanych. Podstawą prawną pisma podaną w jego treści były artykuły z kodeksu postępowania cywilnego dotyczące postępowania egzekucyjnego. Dokładnie art. 896 kpc (głównej podstawy prawnej pisma) i 909 kpc (mówiącego wyłącznie o odpowiednim stosowaniu).

sąd rejonowy

Zajęcie wierzytelności?

Radcom prawnym i adwokatom rzadko zdarzają się przypadki związane z postępowaniem egzekucyjnym, w tym z zajęciem wierzytelności. Z kilku powodów, ale ten główny jest taki, że sądy rzadko wydają wyroki czy postanowienia, w których zasądzają świadczenia nienależne, a działania profesjonalnego pełnomocnika pozwalają się ochronić przed takimi orzeczeniami. Mogą się oczywiście wydarzyć takie historie jak ta z asesorem komorniczym z województwa łódzkiego, który zajął ciągnik i inne przedmioty nienależące do dłużników, a później je nawet sprzedał zanim sąd zdążył rozpatrzyć  powództwa przeciwegzekucyjne przewidziane przez art. 840 kodeksu postępowania cywilnego. Jednak takie zdarzenia na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat III RP zdarzały się bardzo rzadko, co podkreśla, że dotychczas przynajmniej komornicy wykonywali swoje obowiązki sumiennie i dokładnie.

 

Spotkany przeze mnie ostatnio przypadek nie sprokurował nawet asesor komorniczy, a uczestnik aplikacji komorniczej, czyli aplikant. Ze względu na ochronę danych osobowych nie podam jego nazwiska, ale jeżeli jego działalność będzie przybierać na sile pewnie w końcu zainteresuje on swoimi działaniami media, może nawet ogólnopolskie. Osoba ta pracuje w kancelarii komorniczej pod kontrolą swojego patrona. Działa na podstawie udzielonego przez niego upoważnienia, którego okazania każdy uczestnik postępowania egzekucyjnego może żądać na podstawie art. 30 ust. 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji. Prowadząc, zapewne tylko w pewnym zakresie, postępowanie egzekucyjne na podstawie wyroku sądu, w prostej sprawie, gdzie dłużnik jest winny wierzycielowi kilka tysięcy złotych, aplikant ów wysłał do wszystkich przedsiębiorców (a może nawet większej części mieszkańców) niewielkiej miejscowości w Polsce pisma zatytułowane „zajęcie wierzytelności”. W czasie zajmowania się tą sprawą ustaliłem wraz z innymi osobami, że pozyskał adresy tych osób prawdopodobnie z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (dalej CEIDG) – miejsce gdzie możecie szukać przedsiębiorców będących osobami fizycznymi. W piśmie poza adresem osób, do których wysłał pisma, nie zawarł żadnych danych, które pozwalałyby ustalić skąd wziął dane potencjalnych dłużników dłużnika.

Aplikant w swoich pismach powoływał się na art. 896 kpc, który dotyczy w największym skrócie osób, u których dłużnik przeciwko, któremu wydano tytuł wykonawczy, ma wierzytelność. W wysłanym piśmie brak oczywiście wskazanej umowy na podstawie, której dłużnik miałby żądać od adresata pisma wypłaty wierzytelności, bo Pan Aplikant wskazał tylko tytuł w postaci „umów cywilnoprawnych”.  Adresat zatem został zobowiązany pod groźbą nałożenia grzywny w wysokości dwóch tysięcy złotych do „złożenia oświadczenia” w terminie tygodnia czy jest dłużnikiem osoby przeciwko, której wydano tytuł wykonawczy, czyli jedynego w rzeczywistości dłużnika. Pod pewnymi względami zachowanie Pana Aplikanta można uznać za najlepsze zabezpieczenie interesów wierzyciela dla którego chce ściągnąć wierzytelność, bo gwarantuje, że osoby w danej miejscowości będą wiedzieć, że mają zapłacić nie dłużnikowi, a komornikowi, ale…

Tych „ale” jest kilka. Po pierwsze ochrona danych osobowych dłużnika, który w piśmie został przedstawiony z imienia, nazwiska, adresu zamieszkania, PESELu, czyli najważniejszych danych osobowych statuujących osobę. Po drugie pismo takie zostało skierowane do wielu osób, które nie miały kontaktu z taką osobą, a tym bardziej nie prowadziły z nią żadnych „interesów”, a zobowiązuje je do tłumaczenia się, że nie mają żadnych zobowiązań wobec dłużnika. I to pod groźbą dość wysokiej grzywny. Kolejne wątpliwości, i to chyba najważniejsze, budzi „przeznaczenie” art. 896 kpc. Został on wprowadzony do postępowania egzekucyjnego, aby zobowiązać kontrahentów dłużnika do spełnienia zobowiązania nie do „rąk” dłużnika, a komornika. Tylko, że komornik takie zobowiązanie powinien przedstawić bądź przynajmniej uprawdopodobnić w piśmie skierowanym do takiego kontrahenta. W przypadku pisma podpisanego przez Pana Aplikanta brak takiego określenia tytułu zobowiązania. Pismo te zostało w wielu egzemplarzach wysłane, przy zmianie wyłącznie danych adresowych adresata, do wielu mieszkańców miejscowości zamieszkania dłużnika, który w tym przypadku też prowadzi lokalną działalność gospodarczą, a pismo to doprowadzi zapewne do utraty wielu potencjalnych klientów.

slider-sad

Sytuacja ta daje do myślenia, bo przy tej błędnej interpretacji, a także zastosowaniu, art. 896 § 2 kpc można nagle stać się uczestnikiem postępowania egzekucyjnego. Najlepiej w takiej sytuacji skonsultować się z profesjonalnym pełnomocnikiem a jak brak na to czasu wysłać pismo, za potwierdzeniem odbioru, że nie zna się dłużnika. Wywiążemy się wówczas z obowiązku, który na nas niezgodnie z stanem faktycznym, nałożył organ egzekucyjny jakim jest komornik sądowy, zabezpieczając się jednocześnie przed grzywną. Warto oczywiście wcześniej upewnić się, że istnieje dany komornik sądowy przy sądzie rejonowym podanym w piśmie. Można to uczynić szukając w internecie albo dzwoniąc do wskazanego sądu rejonowego.

Na koniec ciekawostka podkreślająca „czarny humor” całego pisma o szumnym tytule „zajęcie wierzytelności” wysłanego przez Pana Aplikanta. Żądanie zostało podpisane przez Pana Aplikanta z pieczątką brzmiącą „Z up. Aplikant Komorniczy”. Nie wiadomo jednak z kogo upoważnienia i czy to Aplikant Komorniczy działa z upoważnienia czy ktoś działa z upoważnienia Aplikanta Komorniczego.